78.2.jpg

Plama

Pierwszy koń Ewy. To zdecydowanie najdzielniejszy koń w naszej stajni.. Od kilku lat jest całkowicie niewidoma.. Wampir jest jej (prawie :)) wspaniałym przewodnikiem. :)))

Urodziła się w tych samych murach osiemnaście lat temu.. To z nią Ewa i Martyna jako dzieciaki odkrywały wiele wspaniałych dróg, to ona uczyła ich jak to jest być koniem.. Od niej zaczął się natural i to ona była pierwszym końskim przyjacielem.. Gdyby nie ona, to nie wiadomo czy powstałoby EVIDO, a tym bardziej Heartland.

 

Radzi sobie najwspanialej na świecie ze swoją przypadłością. Kiedy można zaobserwować jak sama dzielnie idzie do poidła i odnajduje je bezbłędnie to aż łezka kręci się w oku.

poza tym gdyby ktoś miał ochotę ją odwiedzić JEST STRASZNYM SŁODZIAKIEM I KOCHA RÓŻNE SMAKOŁYKI!!  :)

<3

Serka.jpg

Serka

Urocza dama, bezkonfliktowa i szukająca kontaktu z człowiekiem, folblutka po torach. Miała być nowym koniem do rekreacji w EVIDO. Okazało się jednak, że piękny koń z ogłoszenia tak naprawdę stoi w boksie od kilku miesięcy, ze świerzbem, wszołami, bez większości ogona i grudą na połowie tylnej nogi. Spojrzała prawym okiem, bo lewe niestety zostało mechanicznie uszkodzone i już wiedzieliśmy, że musi pojechać z nami. Była lekko wychudzona, z kopytami w tragicznym stanie i paniką kiedy próbowało się z nią coś robić, mimo tego zgadzała się na wszystko. W niedługim czasie okazało się jednak, że wyleczenie problemów skórnych to pikuś. Pojawiły się bóle pleców i niestety zdjęcia rentgenowskie potwierdziły kissing spine syndrome. Serka została ostrzykana, cały czas pracujemy nad pełnym powrotem do zdrowia. 

_DSC6814.JPG

Dzidzia

To nasze ukochane dziecko. Co zdarza się rzadko wśród koni - dostała u nas trzecie życie. :) Po trudnym źrebięcym okresie, zdziczała została zamknięta w małej komórce i siedziała tam dobrych kilkanaście miesięcy. Później z przeznaczeniem już tylko w jedną stronę została wystawiona na sprzedaż, ale trafiła się dobra dusza, która ją odkupiła. Niestety tam choć miała swój kawałeczek ziemi z trawką to niestety było jedyne jej pożywienie. Kiedy otrzymaliśmy informację, że jest koń do odkupienia, ale decyzję trzeba podjąć tego samego dnia, po prostu wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do niej. Czekała na nas chudzinka, bardzo drobna jak na swój wiek i jej właściciel, którego po prostu nie było stać na jedzenie dla niej. Jeśli byśmy jej nie odkupili pojechałaby w jedną stronę.

Z racji młodego wieku udało nam się ją bardzo szybko wyciągnąć z niedowagi, większy problem był z kopytami, które miała robione wcześniej tylko raz w życiu, ale na dzień dzisiejszy są w całkiem niezłym już stanie. W związku jednak z tym, że w okresie największego wzrostu była paskudnie zaniedbana cały czas wychodzą różne kontuzje typu kissing spine syndrome. 

Kofka.jpg

Kofeina

Znaleźliśmy ogłoszenie z koniem w kiepskim stanie z opisem: "grzeczna, spokojna dwunastoletnia klacz". Na pierwszy rzut oka wychudzona klacz wyglądała jakby tych lat miała przynajmniej dwadzieścia killka, z analizy mrożeń okazało się, że urodziła się 1990 roku! Wyglądała dość tragicznie. Wychudzona, z plecami wygiętymi w łuk, kopytami które nie widziały kowala od wielu miesięcy.. Właściciele wyglądali na biednych ale dobrych ludzi, twierdzili że nie chciała orać im pola.. W jej stanie to wcale nas to nie dziwiło. Po prostu nie miała siły. Musiała u nas zamieszkać. Dzisiaj Kofeinka ma 31 lat i cieszy się całkiem dobrym zdrowiem. Po szeregu badań, odkarmieniu oraz wprowadzeniu do pracy otrzymaliśmy zalecenie żeby pracowała, bo inaczej się "posypie". Okazało się, że jest niesamowicie wrażliwa i chętna do współpracy, z werwą zupełnie nie odpowiadającą jej wiekowi. Wspaniała istota. Cieszymy się każdym spędzonym z nią dniem i mamy nadzieję, że będzie z nami jak najdłużej ta cudowna przyjaciółka.

bella.JPG

Bellatrix

Czyli Bella, najpotężniejszy koń w naszych progach. Nie miała aż takiego ciężkiego życia. W zasadzie to standard, czyli przez pierwszych lat ciągnęła wóz, bryczkę czy też coś w tym rodzaju. Potem trafiła do stajni, z której ją odkupiliśmy. Tam nie pasowała do pary w bryczce, a chodzić pod siodłem nie chciała. Bella miała życie jakie mają setki koni, ale u nas dochodziła do siebie po tym aż dwa lata. Była sprawna fizycznie, tylko psychicznie zmęczona, chodziła z podniesioną głową i odgiętą szyją - typowo jak w zaprzęgu, a do tego praktycznie nie galopowała.. Jako zdrowy okaz, pomaga zarobić na te stworzonka, które są u nas bardziej potrzebujące! <3 

IMG_0742-001.JPG

Złota

Opis wkrótce

Natawa.jpg

Natawa

Opis wkrótce

IMG_0687-001.JPG

Meya

opis wkrótce

IMG_20210801_133234.jpg

Tiara

opis wkrótce

zdjęcie15.JPG

Kenia

opis wkrótce

IMG_6867.JPG

Lady

Powiększony konik polski, starsza klacz, która trochę tułaczki i różnych historii w życiu przeżyła. Jest bardzo wyrozumiałym koniem, wybaczającym i ratującym z opresji. Introwertyk. Przebyła złamanie kości rysikowej. Dzielnie pomaga nam uczyć dzieci szacunku do koni podczas jazdy. <3

działalność.JPG

Jadzia

Konik polski, który pomaga nam uczyć dzieci. :) Poza zwyrodnieniem stawu koronowego to w zasadzie jeden z najzdrowszych koni w naszym Azylu. Jako jedna z bardzo niewielu trafiła do nas z dobrego miejsca gdzie miała wspaniały dom, ale los chciał żeby mieszkała u nas. :) Cudowny koń z wielkim serduchem. 

IMG_0671.JPG

Fantazja

Mama Fezika. Otrzymaliśmy telefon od znajomego, że jest do odkupienia klacz w wysokiej ciąży. Jej poprzedni właściciel bardzo ciężko zachorował i niestety Fantą nie miał się już kto zająć, miała trafić gdziekolwiek. Następnego dnia mieliśmy pojechać ją zobaczyć, ale okazało się, że się oźrebiła. Kiedy weterynarz po badaniach uznał, że wszystko jest dobrze zabraliśmy ich do siebie. 

IMG_6697.JPG

Hedwiga

opis wkrótce

IMG_6990.JPG

Malibu

Piękna, wysoka, sportowa sylwetka. Kiedyś, w latach swojej świetności chodziła konkursy 130cm. Ale nie dlatego jest u nas. Kupiliśmy Malibu, bo była koniem którego już nikt nie potrzebował. Trochę wystraszona, opisywana jako klacz, która się nie zatrzymuje. Okazało się, że dostawała 4kg owsa dziennie podczas okresu bez pracy, 8kg kiedy chodziła pod siodłem.. Nic więc dziwnego, że nie miała ochoty się zatrzymywać przy takiej ilości energii dostarczanej z ziarna. :) Malibu to prawdziwa kobieta, ale przemiła, grzeczna i kochana. Lubi dynamikę jednak jest naprawdę bezpieczna. Można się zakochać. Oski już nie widzi świata poza nią... :-)